niedziela, 23 lipca 2017

SWAINCOCO Paczka Prosto z Koreii, Azjatycko, Naturalnie i Pachnąco.

Witajcie, 
dziś mam lekkie spóźnienie z postem, jednak zatrzymała mnie ważna sprawa.
Jako rekompensatę:  będzie przyjemnie i azjatycko, zapraszam.





Paczkę dostałam jakiś czas temu, jednak dopiero dziś nadarzyła się okazja by ją pokazać.

Swaincoco, to koreańska marka, z naturalnymi  wegańskimi kosmetykami, brzmi zachęcająco, można się w nich zatracić bez pamięci. asortyment jest bardzo duży, a same opakowania są eleganckie. Jakość na najwyższym poziomie. 

Zaczęło się od krótkiej wymiany zdań, a skończyło na paczce. Świetne podejście do konsumenta, mało która firma tak dba o to, by kosmetyki które dostaniemy były w 100% dopasowane do naszej skóry. Serio, zostałam zapytana jaki ma rodzaj cery, czy coś mnie bardziej ciekawi, co lubię. WOW! 
Po przeanalizowaniu co i jak, dostałam dwie propozycje do wyboru, skrojone pod moje wymagania. 
Czas oczekiwania na przesyłkę był krótki, 10 dni i paczka była już pod moimi drzwiami.
Zdziwiła mnie jej waga, po pierwsze myślałam, że będzie to jeden kosmetyk i ewentualnie kilka próbek. Po otworzeniu, zobaczyłam zestaw. Nie spodziewałam się takiej ilości.


Przy mojej ostatnio wrażliwej skłonnej do alergii cerze seria Bitamin C jest idealna. Ponadto linia ta jest jedną z najlepiej sprzedających się na rynku koreańskim- pozostaje wierzyć mi na słowo autorowi maila ;) Podobno sam używa  i jest zadowolony, w sumie ja też już jestem bardzo zadowolona z tych produktów.
Jest to druga paczka prosto z Koreii, którą otrzymałam, różnią się tylko nadawcy. 
Co mi zwróciło moją uwagę? Że w oby tych paczkach ilość masek jest zawsze x2 , 
zresztą sami zobaczcie ile ich jest i to podwójnie. 


Maski w płachcie w sumie aż 8!  Głównie ujędrniająco- rozjaśniające. Płachty bardzo dobrze lezą na twarzy, nasączone hydrożelem. Zawierają same dobre substancje, sama natura. Szalenie interesuje mnie Golden Time - ma w sobie wyciąg z tańczącego grzyba, który wykazuję właściwości lecznicze. 
Ostatnio mam mega fazę na maski wszelakie, niebawem będą recenzje.


W kartonikach znalazłam takie piękne buteleczki, które skrywają essencje, emulsje i toner. 
Dzięki tym kosmetykom pokochałam zapach dzikiej róży. 
Przy bliższych recenzjach pokażę Wam jak wyglądają, posiadają wygodne pompki, a same butelki są masywne i ciężkie, wykonane ze szkła, co szalenie lubię.


Po pierwszych testach jestem bardzo zadowolona z tych kosmetyków, a moja cera jak nigdy nie jest kapryśna, sporo serca w to wszystko wkładam, a w łazience pólka ugina się pod ciężarem tych wszystkich mazideł :D Jednak efekty mobilizują do bycia systematycznym w tym wszystkim. 

Wiem, że na polskich stronach można nabyć kosmetyki tej marki, jeśli nam mało można spokojnie robić zakupy u źródła ;) 

Może ktoś z Was zna już te cuda?

Dobranoc :*









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny, za każdy komentarz, który powoduję uśmiech na mojej twarzy :)

Oświadczam , że wszystkie zdjęcia, recenzje i prace wykorzystane na tym blogu są mojego autorstwa i są moją prywatną własnością. Kopiowanie , przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich .

Translate

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...