×

Althea Milk Peel Cream Mask, Kremowy Peeling Maska Prosto z Koreii

Hejo,
dawno nie pisałam o azjatyckich kosmetykach, nawet ich za wiele ostatnio u mnie nie ma, koniecznie muszę to zmienić. Opowiem Wam trochę o fajnym ale dość dziwnym kosmetyku, czyli milk peel mask od Alhtea
Azjatyckimi kosmetykami zachłysnęłam się jakiś czas temu, nie było jeszcze rzeczy która by mnie zawiodła...dobra są dwie ale o tym następnym razem. Swojego czasu w mojej pielęgnacji były tylko one, teraz jest więcej europejskich marek, jednak chętnie wrócę do mieszanej pielęgnacji, bo zwyczajnie moja skóra to lubi. Kosmetyk, o którym dziś mowa dostałam chyba od interendo , od niej też dostałam mój pierwszy azjatyk i od tego się zaczęło.
Kosmetyki do tanich nie należą, jednak warto wydać więcej, czasem można wyczaić fajną promocję, teraz wiele naszych sklepów ma je w swoim asortymencie. Warto zamawiać prosto z koreańskich czy japońskich sklepów bo ceny tam są o wiele niższe. Temat może na inny dzień, jeśli kogoś interesują zakupy z zagranicy.

Podobają mi się opakowania, są proste i zarazem eleganckie, bez zbędnych udziwnień. 

No ale co to jest i do czego, ktoś zapyta... Już odpowiadam. 
Kosmetyk ten ładnie z angielskiego się nazywa Milk Peel Cream Mask czyli peelingująca maska do twarzy. Wiem, wiem banał, tak nie do końca. Dokładnie  maska złuszczająca, która przekształca się z tekstury glinki w piankę z bitej śmietany - serio tak się dzieje. 
Przed użyciem nalezy wstrzasnąć opakowanie, naciskamy pompkę i widzimy białą ość gęstą maź. Po nałożeniu na zwilżoną twarz, zmienia się w miękką, puchata pinkę. Po chwili należy ją zmyć, a twarz jest super oczyszczona. Czuć pod palcami, że aż skrzypi. To lubię a tych azjatyckich cudeńkach - mega oczyszczenie skóry, które czuć już po pierwszym użyciu. Żeby było śmieszniej, gdy pozostawimy na kilka chwil tą maź, zaczyna rosnąć... a tak na prawdę bąbluje. Same plusy tego masko-peelingu.
Niewielka ilość wystarczy by pokryć całą twarz. Co do zapachu jest on dość ostry i mocny, na szczęście szybko się ulatnia, mi wcale to nie przeszkadza. Maka ładnie i łatwo się zmywa z twarzy przy użyciu ciepłej wody. 

Kluczowe składniki zawarte w kosmetyku to: Ekstrakt z białek mleka - Nawilża i wzmacnia skórę 

AHA i BHA - Delikatnie złuszcza martwe komórki naskórka dla uzyskania gładkiej cery 
Kaolin - Odtruwa i usuwa zanieczyszczenia z porów

Skład:
Woda (Aqua), Kaolin, Gliceryna, Disiloksan, Bentonit, Propanediol, Kwas mirystynowy, Eter Perfluoroizobutylowy, Kwas stearynowy, Eter Perluorobutylowy metylu, Wodorotlenek potasu, 1,2-heksanodiol, Kwas palmitynowy, Etyloheksylogliceryna, Ekstrakt białkowy mleka, Edta disodu, Gaultheria Procumbens (Wintergreen) Ekstrakt z liści, Glukonolakton, Kwas glikolowy, Dwutlenek tytanu (Ci 77891), Zapach (Parfum), Kumaryna *, Heksyl Cinnamal *, Citronellol * 

Milk Peell nadaje się do każdego rodzaju skóry, ja mam wrażliwa i super sobie radzi, nie podrażnia, nie wysusza, a stosowałam dość często, czasem nawet co drugi dzień. Porównać można to trochę do peelingu enzymatycznego, bo pomimo tego że złuszcza nie wyrządzając naszej skórze krzywdy. 
Kosmetyk nadaje się gdy nasza skora ma rozszerzone pory, jest szorstka i wymaga złuszczania. 
Usuwa martwy na skórę, oczyszcza i jednocześnie nawilża, czy może być piękniej? Chyba nie. 
Bardzo polubiłam ten peeling , szkoda że się  już kończy, a zapomniałam dodać że jest wydajny. 
Koszt? Aktuanie na stronie Althea jest za 9$ czyli całkiem fajna cena. Może ponownie się skusze na o i coś innego, asortyment jest ogromny. 

Lubicie azjatycką pielęgnację, czy jest Wam całkiem obca? 
Miłego wieczoru :* 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny, za każdy komentarz, który powoduję uśmiech na mojej twarzy :)


Komentując wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych, które są między innymi wykorzystywane w analizie statystyk poprzez Google Analytics.

Blog nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies tak zwanych "ciasteczkach".

Oświadczam , że wszystkie zdjęcia, recenzje i prace wykorzystane na tym blogu są mojego autorstwa i są moją prywatną własnością. Kopiowanie , przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich .

Copyright © 2016 Kolorowy Świat Terii , Blogger